dla zdrowia ludzi i zwierząt
O dezinformacji i walce z nią poprzez edukację opowiedziała dr Anna Rędzio z Katedry Pedagogiki Instytutu Nauk Socjologicznych i Pedagogiki Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Problem z dezinformacją
Dezinformację możemy rozumieć dwojako. W pierwszym znaczeniu jest to informacja fałszywa, wprowadzająca w błąd odbiorcę, przekazywana po to, by osiągnąć określony efekt (np. zdobycie władzy, pieniędzy, zdyskredytowanie konkurenta lub przeciwnika). Drugie znaczenie koncentruje się na czynności, a więc dezinformacją można nazywać tworzenie i rozpowszechnianie fałszywych treści w celu osiągnięcia zamierzonych efektów.
Wagę problemu związanego z dezinformacją widzieliśmy podczas pandemii COVID-19, kiedy dezinformacja dotycząca szkodliwości szczepień na tę chorobę zbierała wręcz śmiertelne żniwo: mimo codziennych doniesień o tysiącach zmarłych na COVID-19 spora część ludzi odmawiała zaszczepienia się, co skutkowało kolejnymi zgonami. Jeszcze przed wybuchem pandemii wskutek dezinformacji część rodziców odmawiała obowiązkowych szczepień swoich dzieci, skutkiem czego zwiększyła się liczba zachorowań na krztusiec i odrę. Powszechnie znane są przypadki, kiedy chorzy wskutek dezinformacji odmawiają leczenia, decydując się na niesprawdzone metody zwalczania np. raka. Dezinformacja dotycząca kwestii klimatycznych prowadzi do dalszej dewastacji planety. Przykłady można mnożyć – pokazują one, że naprawdę mamy problem z dezinformacją. Czynnikiem potęgującym go jest rozwój mediów społecznościowych, dzięki którym fałszywe informacje rozpowszechniają się w błyskawicznym tempie.
Jak odróżnić informację prawdziwą od fałszywej?
Warto poznać techniki, jakimi zwykle posługują się osoby czy instytucje rozpowszechniające dezinformację. Po pierwsze, w fake news zwykle używany jest emocjonalny język lub sposób skonstruowania wiadomości jest taki, by wzbudzała ona silne emocje, np. lęk lub złość. Badania wykazują, iż w stanie silnych emocji jest nam trudniej logicznie i krytycznie myśleć, a zatem łatwiej uwierzymy w fałszywe treści.
Po drugie, zawsze należy zadać sobie pytanie: jakie jest źródło tej treści? Przy dezinformacji często jest tak, że jej źródło jest trudne do ustalenia – ktoś coś przeczytał lub usłyszał, powtarza lub udostępnia to znajomym i w efekcie nikt nie wie, skąd jakaś informacja się wzięła. Natomiast jeśli możemy zidentyfikować źródło informacji, warto zadać sobie pytanie, czy jest to źródło wiarygodne oraz jakie korzyści może odnieść poprzez rozpowszechnianie danej informacji.
Autorzy fałszywych informacji i ich cel
Nie każdy, kto tworzy fałszywe informacje, ma w tym jakiś cel – fałszywa informacja może pochodzić np. od nierzetelnego dziennikarza, który nie sprawdził jej przed opublikowaniem albo od kogoś, kto niewłaściwie zinterpretował fakty lub badania naukowe. Przy dezinformacji mówimy jednak o celowości.
Jednym z możliwych celów dezinformacji jest zysk finansowy – np. firma rozsiewa fałszywe informacje dotyczące jakości produktów konkurencyjnej firmy albo stara się zdyskredytować wyniki badań naukowych nad zagrożeniem klimatycznym, by nie zostać zmuszoną do ekologicznych, lecz bardziej kosztownych rozwiązań. Innym celem może być zdobycie władzy i wtedy partia polityczna szerzy dezinformację dotyczącą najpoważniejszych konkurentów.
Bardzo poważnym w skutkach, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, celem dezinformacji jest doprowadzenie do podziałów i destabilizacji społecznej, gdyż to osłabia przeciwnika w potencjalnej wojnie. Przykład: po ogłoszeniu przez Putina niepodległości separatystycznej republiki ługańskiej i donieckiej, liczba prorosyjskich i antyukraińskich postów w Internecie wzrosła o ok. 500%. Jak wykazał Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych w raporcie z 22.02.2022, 80-90% takich postów pochodziło z kont, na których wcześniej zamieszczano głównie treści antyszczepionkowe.
Jest to poważna przesłanka, by sądzić, że większość takich treści pochodzi od osób i instytucji, którym zależy na tworzeniu i pogłębianiu podziałów społecznych w Polsce i w innych krajach europejskich, by na wypadek wojny z Rosją były po prostu słabsze.
Edukacja w walce z dezinformacją
Edukację przeciwko dezinformacji warto wprowadzać już u dzieci, nawet w wieku 10-11 lat – przykłady takich lekcji można zobaczyć na stronie internetowej Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) – Państwowego Instytutu Badawczego.
Dzieciom można prezentować fałszywe informacje, dostosowane do ich wieku i zachęcać je do krytycznego spojrzenia na nie oraz do dyskusji, czy warto uwierzyć w taką wiadomość. Trzeba też uświadamiać je, jakimi technikami posługują się dezinformatorzy – oprócz wspomnianych wyżej, są to np. dowody anegdotyczne (pojedyncze przypadki, często osobiste, które mają podważyć dane statystyczne i naukowe), clickbaity (sensacyjne nagłówki, które mają przyciągać uwagę), cheapfake, czyli manipulowanie materiałem audiowizualnym za pomocą prostych technik komputerowych lub z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (tzw. deepfake).
Istnieją też strony internetowe (np. strona Fakenews.pl), których moderatorzy zajmują się sprawdzaniem wiarygodności informacji pojawiających się w sieci.
dr Anna Rędzio – przejdź do profilu naukowca w Bazie Wiedzy SGGW (otwarcie w nowej karcie)
Katedra Pedagogiki
Instytut Nauk Socjologicznych i Pedagogiki SGGW