Jaki jest aktualny status umowy handlowej UE-Mercosur? Który kraj zyska najwięcej, a który straci? Jak wyglądały niemalże 30-letnie negocjacje? O umowie opowiedział dr Michał Wielechowski z Katedry Ekonomii i Polityki Gospodarczej Instytutu Ekonomii i Finansów Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Historia negocjacji, kontrowersje i postępy
Formalne negocjacje umowy handlowej między Unią Europejską a blokiem Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj oraz Boliwia, która dołączyła w późniejszym czasie i Wenezuela, która zawiesiła członkostwo) rozpoczęto w 1999 roku. Proces ten okazał się niezwykle trudny i był wielokrotnie zawieszany, m.in. w 2004 roku, z powodu silnego oporu unijnych producentów rolnych obawiających się importu taniej wołowiny. Po latach impasu przełom nastąpił w czerwcu 2019 r., kiedy to na szczycie G20 w Osace ogłoszono polityczne porozumienie po dwóch dekadach rozmów.
Szybka finalizacja układu utknęła jednak z powodu kontrowersji klimatycznych, w tym masowego wylesiania Amazonii (bardzo widoczna za rządów prezydenta Brazylii J. Bolsonaro). W 2020 r. Parlament Europejski oraz kraje takie jak Francja czy Austria odmówiły ratyfikacji bez twardych gwarancji ekologicznych (i ochrony rolnictwa). Sytuację odblokowała zmiana władzy w Brazylii oraz wynegocjowanie przez UE dodatkowych klauzul antywylesieniowych w latach 2021-2024.
Ostatecznie, 6 grudnia 2024 r. w Montevideo zakończono negocjacje, dzieląc dokument na pełną Umowę o partnerstwie oraz Tymczasową Umowę Handlową. Zwieńczeniem ponad ćwierć wieku ustaleń było uroczyste podpisanie paktu 17 stycznia 2026 r. w Asunción, co tworzy (docelowo) największą strefę wolnego handlu na świecie, liczącą ok. 780 mln konsumentów.
Mimo sukcesu dyplomatycznego porozumienie budzi kontrowersje. Środowiska rolnicze w UE podnoszą ryzyko nierównej konkurencji i różnic w standardach produkcji żywności, natomiast organizacje środowiskowe wskazują na możliwość wzrostu presji na lasy tropikalne, co może utrudniać płynne wdrożenie umowy.
Umowa handlowa UE-Mercosur z punktu widzenia ekonomii
Z ekonomicznego punktu widzenia umowa UE-Mercosur to klasyczna umowa o wolnym handlu, która ma stworzyć rynek obejmujący 780 milionów konsumentów i generujący 25% światowego PKB. Jej nadrzędnym celem jest liberalizacja handlu.
Mercosur zobowiązał się do zniesienia ceł na 91% importu z UE, a Unia zlikwiduje cła na 92% produktów południowoamerykańskich w okresie do 15 lat (konkretne ustalenia przewidują, że Mercosur zlikwiduje cła na ok. 91% pozycji importowych z UE, przy czym ok. 13% produktów zostanie objętych zerową stawką od razu, a pozostałe stopniowo w okresie do 15 lat; Unia Europejska z kolei zniesie cła na ok. 92% importu z Mercosuru, ok. 76% pozycji natychmiast po wejściu umowy w życie, reszta w okresach przejściowych do 10 lat).
Ważnym elementem jest ochrona unijnych sektorów wrażliwych. Pełna liberalizacja nie obejmie rolnictwa. Wprowadzono bowiem limitowane kontyngenty na import m.in. wołowiny, drobiu i cukru. Porozumienie wykracza znacznie poza same cła. Obejmuje ono otwarcie rynków usług i zamówień publicznych, ułatwienia dla inwestycji oraz ochronę własności intelektualnej. Zabezpieczono ochronę dla 344 europejskich oznaczeń geograficznych (w tym polskiej wódki). Porozumienie opiera się na wykorzystaniu naturalnych przewag, tj. UE wyeksportuje maszyny i samochody, a Mercosur żywność oraz surowce. Szacuje się, że umowa doda ok. 0,1% do unijnego PKB (relatywnie niewiele). Dokument umowy zawiera też wiążący filar zrównoważonego rozwoju, nakładając istotne zobowiązania dotyczące przestrzegania ochrony klimatu i praw pracowniczych.
Sektory gospodarki UE i Polski w umowie handlowej
W skali Unii Europejskiej umowa obejmuje bardzo szeroki przekrój gospodarki, a beneficjentami będą głównie sektory przemysłowe i usługowe. Największe zyski na rynkach południowoamerykańskich odnotują branża motoryzacyjna, maszynowa i chemiczna, dla których Mercosur całkowicie zniesie wysokie bariery celne. Zyska unijny sektor usług finansowych, telekomunikacyjnych oraz firmy stające do przetargów. Wymiar ogólnounijny ostrożnie potraktował rolnictwo, wprowadzając kontyngenty na import i chroniąc regionalne specjały.
Z perspektywy Polski, której bezpośrednia wymiana handlowa z Mercosurem jest marginalna, skutki umowy skoncentrują się na dwóch obszarach. Z jednej strony zyska polski przemysł działający w europejskich łańcuchach dostaw. Produkując części samochodowe czy podzespoły dla zachodnich koncernów, nasz kraj pośrednio skorzysta na wzroście ich eksportu (np. dostarczając części samochodowe dla firm z Niemiec). Z drugiej strony mocno narażone na straty jest polskie rolnictwo. Najbardziej zagrożone w skali kraju są sektory drobiarski, produkcji wołowiny oraz cukrowniczy, które będą zmuszone sprostać presji cenowej taniego mięsa i rolniczych płodów z Ameryki Płd. (zyskają zaś hodowcy importujący tanią paszę sojową).
Wady i zalety umowy dla Polski
Wpływ makroekonomiczny umowy na Polskę będzie umiarkowany, przyniesie ona jednak konkretne zalety i wady. Największą korzyścią będzie bez wątpienia silne pobudzenie eksportu przemysłowego. Jako podwykonawcy w europejskich łańcuchach dostaw, polskie firmy odnotują najprawdopodobniej wzrost zamówień na części i komponenty maszynowe. Do zalet zaliczyć można również spadek cen importowanych produktów dla konsumentów oraz zagwarantowanie przemysłowi stabilnego dostępu do surowców krytycznych (w tym litu do baterii niezbędnego do transformacji energetycznej).
Wśród potencjalnych kosztów i najpoważniejszych ryzyk wskazuje się przede wszystkim zagrożenia dla wybranych segmentów polskiego rolnictwa. Producenci drobiu, wołowiny oraz cukru mogą odczuć presję konkurencyjną wynikającą z większego importu z Ameryki Południowej, co w warunkach niższych kosztów wytwarzania po stronie Mercosuru może pogarszać rentowność części gospodarstw towarowych i przetwórstwa. Istotnym problemem pozostaje także ryzyko nierównych warunków konkurencji, wynikające z różnic w standardach produkcji, wymogach środowiskowych oraz kosztach ich spełniania. W debacie publicznej podnosi się ponadto rozbieżności w regulacjach dotyczących pestycydów i innych środków ochrony roślin, w tym odmiennych zasad dopuszczania substancji czynnych, co może wzmacniać przewagę kosztową producentów spoza UE. Istnieje ryzyko, że państwa zachodnie przejmą większość rynkowych szans eksportowych. Złagodzenie tych wad wymaga wdrożenia mechanizmów osłonowych dla rolników. Całkowity bilans może być jednak lekko pozytywny (o ile wdrożone zostaną wyżej wskazane adekwatne rekompensaty).
Wady i zalety umowy dla UE
Dla Unii Europejskiej to wysoce strategiczny, największy w historii układ handlowy. Nadrzędną zaletą umowy są duże oszczędności celne wyceniane na 4 mld euro rocznie, co otwiera chłonny, 260-milionowy rynek zbytu dla unijnego przemysłu maszynowego, chemicznego i motoryzacji. Porozumienie niesie znaczące korzyści geopolityczne, skutecznie osłabiając rosnące tam wpływy Chin, a także może zapewnić bezpieczny dostęp do surowców krytycznych oraz zagranicznych przetargów publicznych. Ważnym plusem jest prawny wymóg przestrzegania porozumienia paryskiego.
Układ ten posiada jednak poważne wady i zagrożenia. Najwyższym kosztem jest bezpośrednie uderzenie w unijne rolnictwo, które zanotuje straty w zderzeniu z tanim importem wołowiny czy drobiu z Mercosuru. Sytuacja ta wywołała strajki rolników we Francji, Irlandii czy Polsce. Równie istotną wadą pozostaje duże ryzyko środowiskowe, mianowicie spotęgowany popyt na soję i mięso grozi nasilonym (dalszym) wylesianiem Amazonii, co podważa skuteczność polityki klimatycznej UE. Skutek asymetrii kosztów (wad) stanowią głębokie spory polityczne blokujące sprawną ratyfikację tego paktu.
Kto na tej umowie najbardziej zyska?
Rozkład gospodarczych zysków i strat z wdrożenia umowy będzie globalnie silnie zróżnicowany. W Unii Europejskiej jednoznacznymi wygranymi zostaną wysoce rozwinięte kraje przemysłowe, na czele z Niemcami, a także Hiszpanią i Włochami. Sektorowo w Europie sukces (najprawdopodobniej) odniesie branża motoryzacyjna, chemiczna, maszynowa oraz wysoce innowacyjne usługi cyfrowe.
Z kolei unijnymi przegranymi są tradycyjnie państwa o silnym profilu rolniczym, w tym Irlandia, Francja oraz Polska, których drobni farmerzy i branże mięsne znacznie ucierpią wskutek taniego importu.
Analizując sytuację bloku Mercosur, umowa wolumenowo najmocniej wzbogaci Brazylię, lecz relatywnie (w ujęciu procentowym do PKB) największy wzrost odnotują Urugwaj oraz Paragwaj. W Ameryce Południowej ostatecznymi zwycięzcami będą najprawdopodobniej wielkoskalowi producenci żywności, tj. potężne latyfundia eksportujące ogromne ilości wołowiny, drobiu, soi i cukru.
Przegranymi zostaną tam za to chronione lokalne zakłady przemysłowe (montownie pojazdów, sprzętu RTV/AGD), które w otwartym rynku szybko mogą upaść, nie wytrzymując starcia z zaawansowanymi, tańszymi wyrobami z UE.
Czy Polska aktywnie uczestniczyła w negocjacjach?
Przez większość czasu trwania negocjacji Polska zachowywała dystans i powielała ogólnounijny konsensus. Od 2004 r. aż do 2019 r. rządy ostrożnie wspierały umowę, politycznie akceptując postępy w wieloletnich negocjacjach. W tym początkowym okresie konsultacje rynkowe miały wąski, ekspercki charakter, a pakt ten nie interesował nadmiernie opinii publicznej ani organizacji przemysłowych.
Radykalna zmiana krajowego kursu nastąpiła dopiero po 2019 roku, gdy umowa UE-Mercosur stała się obiektem potężnych protestów rolników, przerażonych tanim importem. Wymusiło to wielomiesięczne, niełatwe rozmowy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ze związkami hodowców drobiu i producentami wołowiny. Ich ostatecznym efektem w latach 2024-2025 było stanowisko polskiego rządu, który przyjął specjalną uchwałę definitywnie odrzucającą ratyfikację w obecnej formie.
Jednym z rzadkich sukcesów minionych negocjacji było wywalczenie regionalnej ochrony eksportowej dla „Polskiej Wódki”. Nasza rola szybko przeszła od cichego poparcia do aktywnej opozycji.
Dziś, pod silnym naporem sektora agrarnego, polskie władze tworzą sojusze z państwami takimi jak Francja, aby na szczeblu unijnym w pełni zablokować wdrożenie politycznej części tej umowy (tj. by skutecznie zablokować pełną ratyfikację umowy).
Umowa UE-Mercosur aktualnie
Ostateczny pakiet UE-Mercosur podpisano 17 stycznia 2026 r. jako dwa równoległe instrumenty, czyli Umowę o partnerstwie gospodarczym i politycznym (EMPA) oraz Tymczasową umowę handlową (iTA) obejmującą przede wszystkim zobowiązania celne i rynkowe. Ze względu na napięcia polityczne po stronie UE oraz sprzeciw części państw członkowskich wyrażony w głosowaniu w Radzie, w tym Polski, Austrii, Irlandii, Francji i Węgier, Komisja i Rada zdecydowały o uruchomieniu prowizorycznego stosowania filaru handlowego, tak aby preferencje taryfowe mogły zacząć działać przed zakończeniem pełnej ratyfikacji całego pakietu.
W rezultacie, od 28 lutego 2026 r. iTA jest stosowana tymczasowo, co w praktyce oznacza rozpoczęcie etapowego znoszenia ceł i wdrażania uzgodnionych ułatwień handlowych. Nie zamyka to jednak procesu po stronie UE, ponieważ docelowe wejście w życie całej umowy nadal wymaga zgody Parlamentu Europejskiego, a w odniesieniu do części pozahandlowej także ratyfikacji zgodnie z procedurami krajowymi.
Dodatkowo Parlament Europejski skierował wniosek do Trybunału Sprawiedliwości UE o opinię prawną, co może wydłużyć i skomplikować finalne rozstrzygnięcia, chociaż nie musi automatycznie wstrzymywać prowizorycznego stosowania iTA. Po stronie Mercosuru proces ratyfikacji postępuje, a część państw regionu, w tym Brazylia, deklaruje szybkie domykanie procedur.
dr Michał Wielechowski – przejdź do profilu naukowca w Bazie Wiedzy SGGW (otwarcie w nowej karcie)
Katedra Ekonomii i Polityki Gospodarczej
Instytut Ekonomii i Finansów SGGW