dla zdrowia ludzi i zwierząt
W jaki sposób konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na rynek ropy, gazu i nawozów, a tym samym na sektor rolno-spożywczy opowiedział dr hab. Mariusz Hamulczuk z Katedry Ekonomii Międzynarodowej i Agrobiznesu Instytutu Ekonomii i Finansów Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Rynek ropy
Atak USA i Izraela na Iran w lutym 2026 roku oraz będąca jego efektem blokada cieśniny Ormuz znowu uwidoczniły, że żyjemy w globalnej wiosce. W mediach słyszymy najczęściej o implikacjach dla cen paliw. Nie bez powodu, bo kraje Bliskiego Wschodu odpowiadają za około 1/3 światowej produkcji ropy naftowej, a przez zablokowaną cieśninę Ormuz przepływa około 20–25% światowego eksportu.
W ciągu tygodnia od wybuchu wojny notowania kontraktów na ropę Brent wzrosły o 25% (stan na 6 marca 2026). Równocześnie wzrosły ceny hurtowe benzyny (o 12%) i diesla (aż o 28%) w Polsce. Za nimi podążają ceny na stacjach benzynowych. Szczególnie niepokojący jest wzrost cen diesla, który jest kluczowy dla transportu i logistyki. Wyższe ceny paliw przekładają się bowiem na wzrost kosztów dla firm transportowych, a co za tym idzie, ceny towarów i usług (paliwa mają około 6% udziału we wskaźniku CPI).
Co istotne, Polska należy do krajów najbardziej uzależnionych od importu ropy naftowej z krajów Bliskiego Wschodu – około połowy polskiego importu stanowi import z tego regionu (cała UE ma około 12% udział).
Rynek gazu ziemnego
Obok tego obserwujemy nawet bardziej istotne zmiany na rynku gazu ziemnego. Katar, który jest w pierwszej trójce światowych eksporterów gazu skroplonego z około 18% udziałem, wstrzymał chwilowo produkcję i eksport.
W ciągu kilku dni od wybuchu wojny notowania cen gazu w UE wzrosły o 60–70% mimo, że UE importuje jedynie 4% gazu ogółem z tego kraju. Udział Kataru w imporcie gazu skroplonego do UE to około 10%. Udział Kataru w całkowitym imporcie gazu w Polsce to około 11%, przy czym w polskim imporcie LNG udział Kataru stanowi aż 1/4.
Wskazuje to na silne obawy przed nowym globalnym kryzysem energetycznym, podobnym do szoku energetycznego wywołanego konfliktem rosyjsko-ukraińskim w 2022 roku.
Rynek nawozów
W reakcji na wzrost cen gazu Grupa Azoty 2 marca 2026 roku ogłosiła komunikat o wstrzymaniu nowych zamówień na nawozy azotowe oraz wycofaniu obowiązujących cenników. Produkcja nawozów azotowych oparta jest bowiem na gazie ziemnym, który odpowiada nawet za 70–80% kosztów ich produkcji. Po kilku dniach spółka zapowiedziała powrót do przyjmowania zamówień na nawozy azotowe – zapewne po dogłębnej analizie rynku oraz zachowań konkurencji.
Okazało się bowiem, że ceny nawozów azotowych (mocznika) na świecie wzrosły o około 15%, w Polsce również – nieco kompensując wzrost kosztów. Warto podkreślić, że z uwagi na wysokie koszty nie utrzymuje się dużych zapasów nawozów (zapasy wystarczają na około 1–2 miesiące). Import nawozów azotowych w Polsce jest dosyć duży i stanowi około 40% krajowej produkcji. Niemniej jednak eksport/reeksport równe są w przybliżeniu importowi.
Konsekwencje dla sektora rolno-spożywczego
Pojawia się pytanie o konsekwencje wojny w Iranie dla sektora rolno-spożywczego. Oczywiście nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Istnieje wiele hipotetycznych scenariuszy przebiegu samego konfliktu, a co za tym idzie i reakcji rynków surowcowych.
Niemniej jednak, wojna na Ukrainie ukazała nam, że pierwsza faza może charakteryzować się dosyć silną reakcją rynków surowców (np. ceny gazu w UE wzrosły 3-krotnie), po której następuje stabilizacja, a nawet spadek cen. Niemniej jednak, z uwagi na duże znaczenie krajów zatoki perskiej dla rynku energii, w przypadku długotrwałego utrzymania konfliktu reakcja może być nawet silniejsza niż w czasie wojny na Ukrainie. Najbardziej podatne na wzrost cen energii są kraje azjatyckie z uwagi na fakt, że to jest główny kierunek eksportu z Zatoki Perskiej. Mając na uwadze, że rynki i kraje są ściśle powiązane ze sobą, praktycznie cały świat doświadczy wzrostu inflacji. Kwestia jest tylko, na ile udałoby się zrekompensować spadek podaży ropy i gazu z krajów Bliskiego Wschodu wzrostem produkcji w innych regionach – wydaje się, że możliwości są tutaj mocno ograniczone.
Wzrost cen energii i paliw przełoży się bez wątpienia na wyższe koszty produkcji rolniczej (ceny paliwa, ceny nawozów czy innych środków produkcji), prowadząc do spadku rentowności produkcji z uwagi na początkowo niskie ceny surowców rolnych. Z czasem (ale nie od razu) też ceny surowców rolnych powinny wzrosnąć. Przemysł przetwórstwa rolno-spożywczego może również znaleźć się na początku pod silną presją kosztową, jako że koszty surowców rolnych, paliw i energii będą rosły szybciej niż ceny detaliczne. W ostatnim rozrachunku przełoży się to na ceny detaliczne żywności. Historia pokazuje, że pełna reakcja cen detalicznych na szoki surowcowo-energetyczne zajmuje około 6–12 miesięcy, w zależności od produktu. Jest to pochodną m.in. istniejących zapasów surowców w przemyśle, zawieranych kontraktów terminowych, długości cykli produkcji rolniczej czy strategii cenowych sieci handlowych.
Najszybciej na zmiany cen energii i paliw reagują ceny produktów roślinnych, nieco wolniej nabiału i drobiu, zaś najwolniej ceny produktów wysoce przetworzonych czy mięsa wołowego. Z kolei najsilniej na wzrost cen energii reagują produkty takie jak pieczywo, nabiał, mięso czy oleje, ponieważ w cenach detalicznych jest największy udział tego rodzaju kosztów (nawozów w surowcu rolnym, energii w przetwórstwie czy paliw w transporcie). Badania pokazują, że w UE 10% wzrostu cen paliw i energii przekłada się średnio na około 0,5–1% wzrost inflacji żywnościowej. Niestety nie wiemy, o ile wzrosną ceny surowców energetycznych. Scenariuszy jest wiele.
dr hab. Mariusz Hamulczuk – przejdź do profilu naukowca w Bazie Wiedzy SGGW (otwarcie w nowej karcie)
Katedra Ekonomii Międzynarodowej i Agrobiznesu
Instytut Ekonomii i Finansów SGGW