Rosnąca liczba koni sportowych, rekreacyjnych i towarzyszących sprawia, że zapotrzebowanie na wykwalifikowanych podkuwaczy koni stale rośnie. W Polsce wciąż brakuje jednolitego, powszechnie uznawanego systemu kształcenia i weryfikacji kompetencji osób wykonujących ten zawód. Środowisko podkuwaczy chce to zmienić we współpracy ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Kopyta decydują o zdrowiu konia
Dla konia sprawne kopyta są fundamentem zdrowia. To właśnie w ich obrębie pojawia się wiele problemów wpływających na ich dobrostan, wyniki sportowe, a niekiedy także możliwość dalszego użytkowania zwierzęcia.
Podkuwacz nie jest więc wyłącznie rzemieślnikiem zakładającym podkowy. Musi znać anatomię i biomechanikę ruchu, potrafić ocenić stan kopyta oraz współpracować z lekarzami weterynarii.
Jak podkreśla prof. dr hab. Marcin Gołębiewski – Prorektor ds. Rozwoju Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie: Aparat ruchu ma dla konia kluczowe znaczenie, a znaczna część problemów, w tym kulawizn, ma swoje źródło w jego dystalnym odcinku, czyli w kopytach. Od wiedzy, umiejętności i kompetencji podkuwacza zależy zdrowie i dobrostan zwierzęcia.
Korekcję kopyt lub przekucie wykonuje się zwykle co sześć do ośmiu tygodni, dlatego usługi podkuwaczy są potrzebne stale, przez cały rok.
Podkowet dał impuls do zmian
Temat przyszłości zawodu był jednym z najważniejszych zagadnień poruszanych podczas dziesiątej edycji Podkowetu – ogólnopolskiego wydarzenia podkuwniczo-weterynaryjnego organizowanego we wsi Karkosy w województwie łódzkim.
Spotkanie zgromadziło podkuwaczy, lekarzy weterynarii i przedstawicieli branży jeździeckiej z całej Polski. W wydarzeniu uczestniczył również prof. dr hab. Marcin Gołębiewski – Prorektor ds. Rozwoju Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. To właśnie w Karkosach rozpoczęła się dyskusja o konieczności stworzenia systemowego modelu kształcenia.
– Uczestnicy wydarzenia Podkowet chcieliby, żeby istniała określona ścieżka i procedura rozwoju kariery, która zagwarantowałaby jakość tego zawodu – mówi prof. Gołębiewski.
Powstał Cech Podkuwaczy Koni
Jednym z najważniejszych efektów tegorocznego Podkowetu było utworzenie Cechu Podkuwaczy Koni. Deklaracje członkowskie podpisało ponad 110 osób, które chcą działać na rzecz profesjonalizacji zawodu.
Według przedstawicieli środowiska jest to pierwszy krok do stworzenia jednolitych standardów kształcenia i certyfikacji.
Kolejnym etapem ma być przygotowanie wniosku o włączenie rynkowej kwalifikacji podkuwacza koni do Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji, czyli jej wpisanie do Zintegrowanego Rejestru Kwalifikacji z przypisanym poziomem Polskiej Ramy Kwalifikacji.
Akademickie wsparcie dla praktyków
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie deklaruje gotowość do współpracy przy tworzeniu programu edukacyjnego dla przyszłych podkuwaczy.
Uczelnia dysponuje zapleczem naukowym związanym z zootechniką i weterynarią, m.in. posiada Katedrę z Kliniką Dużych Zwierząt specjalizującą się w leczeniu koni.
– Połączenie doświadczenia praktyków z wiedzą akademicką daje największą szansę na stworzenie wysokiej jakości systemu szkolenia – ocenia prof. M. Gołębiewski.
Od kursów po studia podyplomowe
Rozważany model kształcenia ma być wielopoziomowy. Dla początkujących przewidywane są kursy i mikropoświadczenia (krótkie, certyfikowane formy kształcenia), obejmujące część teoretyczną oraz praktykę pod opieką mistrzów zrzeszonych w cechu.
Osoby posiadające już wykształcenie kierunkowe, takie jak zootechnicy, technicy weterynarii czy lekarze weterynarii, mogłyby korzystać z bardziej zaawansowanych programów. Możliwe są także studia podyplomowe. Prof. M. Gołębiewski nie wyklucza również prowadzenia badań naukowych dotyczących np. biomechaniki ruchu koni oraz metod korekcji i podkuwania z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.